2019-03-11

Migrena - jak poskromiłam bestię

migrena - jak poskromiłam bestię

Migrena to coś co towarzyszy mi odkąd pamiętam. W szkole podstawowej miałam już bóle głowy. Tylko nie wiedziałam dlaczego? Dowiedziałam się o tym, kiedy wystąpiły objawy typowe dla migreny, takie jak wymioty. Mój tata jest „migrenowcem”. Jego dopadał ból w niedzielę. Pamiętam, jak leżał z głową zawiniętą, ściśniętą szalikiem i z tabletkami, które przyjmował co kilka godzin. I nie przynosiły mu one ulgi.

Migrenę w genach dostałam po nim. Musiałam sobie z tym poradzić.

Gdy studiowałam, bałam się, że migrena dopadnie mnie w dniu egzaminu i zostanę całkowicie wyłączona. Ktoś, kto nie miał pełnoobjawowej migreny, która go rozkłada tak, że musi leżeć, nic nie może jeść i wszystko go denerwuje, ten nigdy nie będzie wiedział, co to znaczy. Gdy mówiłam komuś, że boli mnie głowa, ten ktoś najczęściej reagował „e to tylko głowa”. Najgorsze były takie okresy, kiedy ból trzymał do 72 godzin. Czasem na chwilę przerywałam udrękę tabletką przepisaną przez neurologa. Czułam się wtedy jak „nowonarodzona”. To jest niesamowite uczucie, gdy ból ustaje, a ty wracasz to normalności. Kładłam się spać i ból mnie wybudzał o czwartej nad ranem. „To mi się śni” – myślałam. Ból niestety nie ustępował. Później lekarz uświadomił mi, że lek tylko na chwilę przerywa odczuwanie bólu, który faktycznie cały czas jest. To było straszne. Pamiętam taki dzień, jak zabrakło mi tabletek. Było święto i trafiłam na pogotowie. Tam też nie mieli leków na migrenę. Dali mi zastrzyk przeciwbólowy. I nic więcej.

zmęczenie

Ten ból mnie strasznie męczył. Po całym dniu byłam wykończona. Dlatego poszukiwałam przyczyny bólu. Leki przyjmuje się, kiedy ból występuje, a mi zależało, aby do niego nie dopuścić. Zaczęłam czytać na ten temat. Przestałam jeść wszystko, co było wskazywane jako czynnik wywołujący migrenę. Gdy to wyeliminowałam, np. pomarańcze, czekoladę, ser żółty i orzechy, a ból powracał, wiedziałam, że musi być coś jeszcze. Lekarz proponował mi kolejne tabletki, które miały zapobiegać napadom migreny, np. na padaczkę (migrena to jest stan okresowy porównywany do ataków w padaczce). Gdy zdałam sobie sprawę, jakie są skutki uboczne tych leków, zdecydowałam, że nie będę ich stosowała.

Łapałam się na tym, że za dużo brałam leków przeciwbólowych. One czasem mi pomagały, a jak nie, brałam kolejne. Tego było stanowczo za dużo! Zaczęłam stosować metodę prób i błędów. Migrena zdyscyplinowała mnie do higienicznego trybu życia.

zmęczenie od migreny

Obserwując swój organizm, znalazłam zależność między długością snu a migreną. Zarwanie nocy kończyło się migreną, przespanie więcej niż 8 godzin kończyło się migreną. Musiałam pilnować, aby sen trwał 8 godzin. Poszukiwałam czegoś jeszcze w odżywianiu. Doszłam do wniosku, że zawsze muszę zjeść 4 posiłki. Z tego powodu przygotowywałam sobie jedzenie na cały dzień, pakowałam je do pudełek i wychodziłam na uczelnię. Jednak wiedziałam, że musi być jeszcze jakiś składnik w jedzeniu, który prowokował migrenę. Spróbowałam i wyeliminowałam pszenicę. Odżyłam. Liczba napadów migreny znacznie spadła. Ja jadam gluten, jadam chleb żytni, ale pilnuję, aby w składzie tego, co jem, nie było pszenicy.

Po pewnym czasie odkryłam, że szukałam nie tylko pszenicy. Ponownie metodą prób i błędów, obserwacji swojego organizmu doszłam do wniosku, że kolejnym produktem wyzwalającym ból migrenowy jest mleko i jego produkty. Poszukując na ten temat informacji, dowiedziałam się, że za tym może stać kazeina, białko występujące w mleku. Po odstawieniu kazeiny wszystko się pięknie poukładało. Liczba napadów z kilku w miesiącu (4-5) spadała do kilku w roku.

Muszę pilnować liczby godzin snu. Nie jem wielu rzeczy. Strach przed silnym bólem powoduje, że przestrzegam zasad. Czekolady nie wezmę do ust, podobnie żółtego sera i innych pokarmów, które stoją za migreną. Jeszcze miewam migrenę, ale sporadycznie.

W kolejnych artykułach przybliżę szerzej problematykę związaną z migreną.